błękitna wstęga
Pakujemy szybko nasz dobytek, zszyte prześcieradła, miniaturowy śpiwór, nieoceniony nabój Camping Gazu, palnik. Po metalowych stopniach schodzimy na dół, płacimy za noclegi i kolacje i w oczekiwaniu na autobus zamawiamy dwie kawy. Siedząc na tarasie, przyglądając się wiosce w dole, gaworząc z brodatym Belgiem nawet się nie obejrzeliśmy jak minęło ponad 3 kwadranse, które mieliśmy do przyjazdu autobusu.
Mały, dwudziestoosobowy, biały autobus podjechał pod sam hotel. Chwila zamieszania i już siedzimy w wygodnych fotelach z nieco mniej wygodnymi plecakami między nogami. Banda międzynarodowych obieżyświatów, która również będzie podróżowała tym autobusem wrzuca pojedynczo plecaki na dach samochodu. My jednak nie decydujemy się na to. Znając arabskich kierowców zbyt dużo mamy do stracenia. Kiedy cała wesoła ferajna wpakowała się już do autobusu ruszamy w dół. Krążymy po wąskich uliczkach zwalniając od czasu do czasu. To popularne punkty „łapania” autobusów, które kierowca objeżdża w nadziei na zabranie pasażerów. Po niedługim czasie docieramy na dworzec autobusowy. Obszerny półotwarty plac z kilkoma zabudowaniami pod skarpą bardziej przypomina nam parking. Czekamy aż się uzbiera komplet. Nie trwa to dłużej niż kilka minut. Ruszamy prawie o czasie.
Droga do Akaby wygląda interesująco. Z początku wąska i kręta wije się tarasami wzgórz. Kierowca ścina zakręty jak może. Chyba zaczniemy zaraz klepać paciorek, bo nie ma prawa widzieć nic z przeciwka a on centralnie jedzie lewym pasem. Po chwili obojętniejmy, bo już nam wszystko jedno, czy jadąc lewym pasem zderzymy się czołowo, czy też na zakręcie w prawo coś w nas walnie na naszym pasie. Krajobraz, mimo swojej monotonii barw i surowości, dość ciekawy. Po kilkudziesięciu minutach wyjeżdżamy na równinę. Tu skręcamy w szeroką dwupasmową „King’s Husain Highway”. Z początku droga wiedzie prawie zupełnie płasko. Powoli jednak zaczynają się pojawiać na horyzoncie wzgórza, by po kilkudziesięciu minutach jechać już wyraźną doliną. W pewnej chwili widzimy ogromny parking z TIRami. Jest ich dosłownie setki. Większość wyładowana kontenerami. W końcu Akaba to jedyny port morski w Jordanii i w ogóle jedyny w tej części Morza Czerwonego. Statki, które są za duże by przepłynąć Kanał Sueski i wpłynąć na Morze Śródziemne rozładowywane są w Akabie a ich ładunki rozwożone są po całym Bliskim Wschodzie. Kilka kilometrów za tym gigantycznym parkingiem trafiamy na ….. przejście graniczne. Wjeżdżamy na duży terminal. Nasz autobus wjeżdża najpierw na kanał, po czym podjeżdża do specjalnego peronu. Widocznie jednak władze nie są zainteresowane tym, co wywozi się z Jordanii, bo nie kontrolują bagaży wyjeżdżających. Kierowca załatwia jakieś pieczątki i po kilku minutach jedziemy dalej. Teraz już wyraźnie jedziemy w głębokiej dolinie. Tuż przy drodze górują niebosiężne skały. Chwilami osuwiska są zabezpieczone siatką. Cały czas środowisko jest surowe i zupełnie pozbawione jakichkolwiek śladów życia. Od terminalu celnego mija jakieś 30 km, kiedy nasza droga po raz pierwszy się rozwidla. Szeroka odnoga prowadzi obwodnicą bezpośrednio do portu. My jedziemy w stronę miasta. Po niedługim czasie zaczynają się pojawiać pierwsze rośliny. Na początku wyschnięte na pieprz sukulenty, później inne bardziej zielone suchorośla. Z kilometra na kilometr przybywa zieleni. Kiedy na horyzoncie pojawia się błękitna wstęga morza za oknami jest już całkiem dużo zielonej roślinności. Wjeżdżamy na przedmieścia Akaby. Z początku mijamy dzielnice willowe. Niezbyt gęsto upakowane kwadratowe domy giną gdzieś w przestronnych ogródkach. Później pojawiają się chodniki przy ulicy, trawniki i ładnie zadbane palmy. Mija nie więcej niż 10 minut i już jesteśmy w ścisłym centrum. Zajeżdżamy na dworzec, a właściwie w wąską uliczkę na tyłach budynku nieopodal dworca i to już ko
praca tychy
Inkwizycja Online
Prinsessa Online
I Am Slave
Faceci w bieli
Ja cię kocham, a ty śpisz Online
3 Ninjas Online
Chłopczyca Online
Czerwone i białe PL
Zemsta frajerów
Recent Updates
- Chillagoe
- Trezkinn Cave
- living in paradise
- Steve
- WYprawa
- docieramy do samego serca pustyni
- W Europie
- Punkt widokowy
- Z początku
- autor
- Czas tu zatrzymał się w miejscu
- Życie w outbacku Australii
- Masakra
- jestem Polakiem
- tiger Airlines czy Air
- Do Cairns przyjeżdża tamtejsza klasa niższa średnia
- W tym roku z uwagi na sprzyjającą aurę zbiory mają być dwa razy większe
- ANZAC Day
- Ravenshoe
- Zanim się skusiliśmy wykupiono cały zapas