Takie motto widnieje na spersonalizowanych tablicach rejestracyjnych wydawanych w Cairns. Obecna euforia, która trwa już dobre 3 miesiące nie pozwala mi się z tym nie zgodzić. Oto bowiem jestem w miejscu, gdzie każdego ranka budzę się z chęcią do życia. Co mnie tak „rajcuje” ? Na początek pogoda. Od ponad miesiąca nie zamykamy w domu w ogóle okien. Na reszcie mogę się cieszyć ciepłymi nocami. Duża zmiana w porównaniu do Melbourne, gdzie nawet latem temperatury w nocy spadały do poziomu, który nie pozwalał wyjść z domu w krótkich spodenkach. Następnie samopoczucie poprawia mi krajobraz. Piękne, wysokie wzgórza o stromych stokach, które łagodnie spełzają do oceanu, kilometry rajskich piaszczystych plaż ciągnących się na północ od miasta. Kiedy wracam codziennie z pracy swoim ukochanym garbusem mijam plantacje bananów, mango, rambutanów, później ogromne połacie trzciny cukrowej. Zachłystuje się słodkim niczym cukrowa wata zapachem mijanych cukrowni. Podziwiam dzikie piękno najwyższej góry Queenslandu i hipnotyczny kształt Walsh Pyramid. Jakże różna jest teraz moja droga do/z pracy od zatłoczonych, zakorkowanych ulic Warszawy czy Melbourne. Nie jestem industrialnym romantykiem, monotonia ulic, obdrapanych domów, huk samochodów i dzwonki tramwajów nigdy nie wzbudzały mojego zachwytu. Mieszkając w Cairns mogę bez specjalnej wyprawy skoczyć sobie na rybki kiedy tylko mam ochotę. A jeśli nie na rybki to na nocną kąpiel w oceanie. A później legnąć plackiem na plaży pod pochyłą palmą patrząc w miliony gwiazd na niebie. A co w planach ? W planach jest żaglówka, by zyskać swobodny dostęp do rafy, ponurkować, popływać z rurką kiedy tylko będzie trochę czasu i ochoty. Euforia trwa. drogowski bramy przesuwne ppoż bydgoszcz
Najlepsze forum sadownicze w Polsce.
Hotele Mazury
praca
oferty pracy
praca
praca wrocław
wczasy nad morzem Stegna noclegi nad morzem
noże kuchenne
Blackbeard Online

Recent Updates