Na koniec kilka słów o hotelu, w którym pracuje Ula. Rodzinny biznes, ojciec i 2 synów, Żydzi z Austrii. Nestor rodu jako dziecko wyemigrował z rodzicami do Wiednia na początku ubiegłego wieku spod Tarnowa. Mimo prawie całego życia spędzonego za granicą i 90-tki na karku wciąż potrafi porozumieć się po Polsku. Co mnie zaskakuje, to że wiciąż w jakiś sposób utożsamia się z Polską. Jedna z sal bankietowych na jego życzenie nosi nazwę Józefa Konrada Korzeniowskiego a w drodze do Cairns jest pomnik poety. Wręczył nawet Uli do poczytania książkę Korzeniowskiego. Tak, Korzeniowskiego, po polsku, nie Josepha Conrada po angielsku. W hotelu jest jeszcze jedna osoba mówiąca po polsku. Młody chłopak, którego babcia pochodzi z Polski a rodzice i on sam urodzili się już w Australii. Mimo, że to 3 pokolenie, nie tylko porozumiewa się w naszym języku, ale mówi o sobie "jestem Polakiem". Postrzegam to jako drugi biegun w stosunku do ludzi, ktorzy mówią o sobie "my Australijczycy" zanim nawet jeszcze zdobędą świstek z obywatelstwem. Na szczęście żyjemy w wolnym kraju i każdy może uznawać swoją narodowość wedle uznania. Poza wzgedem czysto etycznym, nie rodzi to żadnej różnicy. To pisal harom, Polak z australijskim paszportem. grabarz
jeden
frykando
jezuita
Szalony zięć Online
Dead Connection
szczegóły
Życzenie śmierci 3
Blades of Glory
Five Minarets in New York

Recent Updates